Hel

Do Helu wpływamy po cichu koło południa. Bez rac, fajerwerków i orkiestry strażackiej. Za to z piwem bezalkoholowym, które miałam wypić daleko stąd. Ale tam nie dopłynęłam. Przebyło ze mną ponad 2500 mil. Czy żałuję? Absolutnie nie! W moim żeglowaniu chodzi o bycie w drodze bez pośpiechu i celu, poznawanie miejsc, ludzi i historii. O spojrzenie na inny kawałek świata, poznanie jego smaków i zapachów. O pozostawanie w zachwycie nad prostymi rzeczami.Więc jeśli nie dotarłeś gdzieś na czas, ale jesteś szczęśliwy w innym miejscu – Twoje zdrowie!A jeśli chcesz wypić to piwo z nami, to zostajemy tu do niedzieli.